hulajnogi prawo

O tym, że elektryczne hulajnogi stały się bardzo popularne możemy przekonać się sami robiąc bardzo prosty test. Wystarczy wyjść na zewnątrz i się rozejrzeć dookoła, a w zasięgu naszego wzroku od razu znajdzie się zapewne hulajnoga. Czy to taka z wypożyczalni, czy prywatna. Będzie stała oparta o drzewo, na parkingu, leżała przed domem w ogródku lub ktoś akurat będzie przejeżdżał. Na pewno sąsiad już kupił albo dla siebie albo w prezencie komunijnym. Świat idzie do przodu i nie unikniemy postępu technologicznego. Hulajnogi elektryczne już teraz wypierają tradycyjne rowery, deskorolki i rolki. Im prędzej dostosujemy polskie prawo i przyzwyczaimy się do występowania tego typu pojazdów w przestrzeni publicznej, tym lepiej.

Posiadacze elektrycznych hulajnóg coraz częściej zastanawiają się, jak to właściwie jest z jeżdżeniem po polskich drogach i jak przepisy prawa regulują jazdę tymi jednośladami. Co robić, żeby nie narazić się na mandat? Czy są jakieś zasady o których powinniśmy wiedzieć zanim wybierzemy się na przejażdżkę? Odpowiedź na to pytanie jest w gruncie rzeczy zawoalowana i brzmi jednocześnie i tak i nie. Otóż jak na razie nie ma obowiązku rejestrowania hulajnóg. Nie ma też żadnych konkretnych przepisów prawnych odnoszących się bezpośrednio do elektrycznych hulajnóg. Zasada jest jedna, a mianowicie, osoba poruszająca się na hulajnodze jest traktowana jako piesza.

Zatem zgodnie z przepisami na hulajnodze powinno poruszać się po chodniku, a nie po ścieżce rowerowej. Jest to w zasadzie bardzo nietypowe, tym bardziej, że elektryczna hulajnoga może poruszać się z prędkością do 25 km/h. Wydaje się naturalne, że do jazdy hulajnogą powinniśmy wybierać ścieżkę rowerową. A właśnie tak nie jest! Za jazdę hulajnogą po ścieżce rowerowej możesz teoretycznie otrzymać mandat w wysokości 500 zł! Teoretycznie, dlatego, że w praktyce policjanci raczej nie wystają przy ścieżkach i nie łapią za tego typu „przewinienia”.  Zresztą, jak wytłumaczyć policjantowi, że jazda chodnikiem nie jest najlepszym pomysłem, szczególnie, jeżeli obok znajduje się dobrej jakości ścieżka rowerowa, przystosowana dla jednośladów? No cóż, możemy liczyć na zdroworozsądkowe podejście stróżów prawa do tego problemu.

Mamy tutaj kolejny przykład tego, jak polskie prawo znowu zostaje w tyle i jawi się obywatelom jako wielki kolos na glinianych nogach. Niby srogie i sprawiedliwe, a jednak w rzeczywistości słabe. Przepisy kolejny raz nie nadążają za życiem. W dobie obecnego rozwoju technologii, możemy się spodziewać coraz bardziej ulepszonych i zaawansowanych urządzeń osobistego transportu, w tym również hulajnóg i w tej sytuacji ustanowienie odpowiednich przepisów regulujących pewne kwestie prawne staje się palącym problemem. Miłośnicy jazdy na hulajnodze z niecierpliwością czekają na nowe regulacje prawne. Na razie nie ma ostatecznej daty ich wprowadzenia, wiadomo, że prace trwają i na nowe przepisy możemy jeszcze poczekać.

Brak odpowiednich regulacji sprzyja nie tylko chaosowi, ale również nieprzychylności zwykłych ludzi wobec nowych urządzeń osobistego transportu, jak często nazywa się hulajnogi w języku prawniczym. Otóż, czy hejt na hulajnogi jest uzasadniony tylko dla tego, że jest to zjawisko stosunkowo młode i świeże, z którym nie wszyscy zdążyli się jeszcze oswoić? Wydaje się, że na razie społeczeństwo podzieliło się na dwa fronty, zwolenników jak i przeciwników hulajnóg elektrycznych. Przeciwnicy wskazują na potencjalne zagrożenia. Jednak, jeżeli spojrzymy na problem z szerszej perspektywy, to czy takim samym a nawet większym zagrożeniem nie są samochody parkujące na chodnikach, tarasujące przejścia pieszym, parkujące przed zebrą, w miejscach zakazu postoju itp.? Przyzwyczailiśmy się do samochodów stojących na chodnikach, a nie powinniśmy.

Przyzwyczailiśmy się, że nie da się chodnikiem przejść z powodu nieprawidłowo zaparkowanego auta i psich kup do tego stopnia, że przestaliśmy na to reagować, a podskakujemy z niesmakiem na widok hulajnogi i oburzamy się święcie, że wypożyczalnie powstają jak grzyby po deszczu. Czy to nie trąci lekką hipokryzją? Wydaje się, że z hulajnogami musimy się po prostu oswoić, tak jak z ruchem rowerowym w mieście oraz wypracować rozwiązania, które pomogą w uporządkowaniu pewnych palących spraw. Pomocne w tym przypadku może okazać się nowe prawo jak również społeczna kampania informacyjna. Inwencja leży w geście samorządowców i włodarzy miast oraz gmin. Politycy powinni zdawać sobie sprawę z plusów używania tego typu pojazdów i postawić na ekologię oraz graniczenie salin i smogu. Czas pokaże, czy hulajnogi elektryczne przyjmą się u nas tak samo dobrze jak na przykład w Holandii, Niemczech czy Chinach.